Tworzenie zabawek

Radość z działania.

Jednym z moich najradośniejszych wspomnień z dzieciństwa jest sklejanie modeli samolotów z tatą, w kuchni małego mieszkania w wieżowcu na poznańskim osiedlu Kraju Rad. Jako kilkulatek nie intelektualizowałem dyscypliny i precyzji z jakimi ojciec łączył plastikowe części, choć teraz widzę jasno, że był to jeden z wczesnych wzorców dążenia do dokładności.

Dostępność materiałów.

Do pracy niepotrzebne mi żadne szczególne materiały i narzędzia. Przeciwnie, często punktem wyjścia są dostępne w każdym domu produkty wtórne - szczególnie tektura po wszelkiego rodzaju opakowaniach. Jako spoiwo naturalnie więc nasuwa się wikol, klej dobrze łączący papier, drewno, znany wszystkim weteranom "Małego Modelarza". Czasem sięgam też po modelinę i różnego rodzaju masy szpachlowe. Wachlarz narzędzi jest równie skromny: ostre nożyczki, nóż i papier lub kostki ścierne. Oczywiście w warsztacie mam i używam wielu więcej rzeczy, ale najczęściej sięgam po te.

Doświadczenie i wyzwanie.

W dzisiejszych czasach na półkach sklepowych pozornie jest wszystko. Widzę jednak wartość w tym, żeby przeżywać z dziećmi przygody samodzielnego wykonywania interesujących nas rzeczy. Zakup nowej zabawki też może być, w pewnym sensie, przygodą. Ale brakuje w nim elementu "przyczyny sprawczej", czegoś, co po latach zostanie w pamięci dziecka jako cenne wspomnienie.